a) Kwestia snu
W pierwszych słowach streszczenia „Ślubu”, które Gombrowicz umieścił przed tekstem właściwym dramatu, dla ułatwienia czytania, dowiadujemy się, że akcja jest snem głównego bohatera. Podobnie w zakończeniu wspomnianego streszczenia Gombrowicz wskazuje, że Henryk widzi samego siebie wobec „świata fikcji i snu”, Nierzeczywistość akcji jest nam znana nie tylko dzięki uwagom pisarza, centralna postać wie, że śni i głośno o tym mówi:

„Ale oni nie mogli zwariować, bo ich nie ma, a ja śnię….i najlepszy dowód, że ich nie ma, to iż mówię przy nich, że ich nie ma – oni są tylko w mojej głowie- o moja głowo!”

„To sen li tylko, to sen jedynie…może nawet trochę naiwny, ale cóż mi to szkodzi.”

„Ostrożnie ze mną…Bo jeśli zanadto mnie zmęczycie, to ja się zbudzę...i wszyscy znikniecie…”

„Ja w każdej chwili mógłbym zbudzić się i unicestwić was …”

Wypowiedzi Henryka nie pozostawiają wątpliwości, wszystko jest wytworem jego umysłu. Czy jednak jest to sen? Ciekawą odpowiedź przynoszą rozważania J. Błońskiego. Zdaniem badacza Henryk faktycznie śni, ale co ważne umieszcza się zarazem poza własnym marzeniem, czyli nie śni naprawdę. Jest to sen rozumiany nie jako motywacja działania, lecz jako pewna forma świadomości, w której inny jest (od realnego) kontakt uczuciowości z rzeczywistością fizykalną. Chodzi o to, że realność nie stanowi granicy dla jaźni człowieka.

Oczywiście Gombrowicz nie jest pierwszym pisarzem „śniącym na scenie” (wystarczy wspomnieć chociażby Calderona czy Strinberga). Oryginalność jego wizji polega na tym, że czytelnik poznaje świat z punktu widzenia Henryka, który oscyluje między rzeczywistością a fikcją, między snem a jawą.

Należy przyjrzeć się bliżej tej skomplikowanej postaci.

b) „Ja” a „nie-ja”
Henryk mówi o sobie: „Ja w sobie mieszkam, to jednak zarazem poza mną błądzę”. Słowa te ewidentnie wskazują na zatarcie granicy między tym, co Fichte nazywał „Ja” i „nie –ja”, czyli po prostu jaźnią a zewnętrznością. Cały dramat jest walką bohatera na różnych poziomach świadomości Dramat jest wielkim monologiem Henryka z postaciami, które sam wytworzył - używając terminologii Fichtego, można by rzecz podmiotu z przedmiotami jego świadomości. Zachodzi tu niezwykle osobliwa sytuacja mianowicie podmiot – „ja” czyli Henryk, odkrywa siebie w opozycji do innych „nie –ja”- przedmiotów, to zaś co nim nie jest może istnieć tylko dzięki aktywności jego jaźni. Innymi słowy podmiot jest aktywnym wytwórca przedmiotu, który powinien być pasywny, otrzymuje przecież swój byt od Henryka. Tak jednak nie jest, przedmioty, czyli pozostałe postaci dramatu są aktywne, determinują w jakiś sposób zachowanie swego twórcy. Zdaniem przywołanego już badacza twórczości Gombrowicza, Jana Błońskiego, Henryk jest wewnętrznie rozszczepiony, jego jaźń nie stanowi jedności i dlatego tez świat, który powołuje do istnienia nie jest jednorodny.

10 zdań, które pomogą Ci zatrzymać chłopaka przy sobie!                               
trajkotki.pl                                                    
                                                                                                   
strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 


  Dowiedz się więcej
1  bibliografia
2  Osoby dramatu
3  Gombrowicz o Ślubie



Komentarze
artykuł / utwór: Ślub jako tragedia jaźni




    Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


    Imię:
    E-mail:
    Tytuł:
    Komentarz:
     





    Tagi: